Artykuł sponsorowany

Co musi zostać usunięte ze ścieków przemysłowych, zanim trafią do kanalizacji

Co musi zostać usunięte ze ścieków przemysłowych, zanim trafią do kanalizacji

Zakłady produkcyjne i przetwórcze każdego dnia generują tysiące litrów ścieków o niezwykle skomplikowanym składzie. Zanim woda poprodukcyjna trafi do sieci komunalnej, zakład musi odpowiednio zmodyfikować jej parametry fizykochemiczne. Zrzucenie surowego medium prosto do rur stwarza bezpośrednie zagrożenie dla infrastruktury i grozi surowymi karami finansowymi ze strony lokalnego operatora. Oczyszczalnie miejskie nie są technicznie przystosowane do przyjmowania nagłych zrzutów o wysokim stężeniu chemikaliów czy tłuszczów. Właściwe przygotowanie cieczy jeszcze na terenie fabryki zabezpiecza stabilność procesów biologicznych zachodzących na dalszych etapach i chroni całą sieć przed kosztownym paraliżem.

Kluczowe zanieczyszczenia i metody ich separacji

W zakładach z branży spożywczej, chemicznej czy maszynowej woda poprodukcyjna charakteryzuje się bardzo zróżnicowanym profilem zanieczyszczeń. Największym problemem technologicznym pozostają wolne oleje oraz tłuszcze. Tworzą one gęste emulsje, które silnie przylegają do ścian rurociągów. Oprócz nich w cieczy znajdują się zawiesiny ogólne, ciężki piasek oraz potężny ładunek związków organicznych. Badania pokazują, że w typowych ściekach z sektora spożywczego frakcja organiczna składa się w 40-60% z białek. Z kolei węglowodany stanowią tam od 25 do 50%, a resztę uzupełniają trudne w rozkładzie tłuszcze. Taka gęsta mieszanka wymaga zastosowania wieloetapowych technologii filtracyjnych i chemicznych.

Z tego powodu podczyszczanie ścieków przemysłowych rozpoczyna się niemal zawsze od procesów czysto mechanicznych. Woda przepływa najpierw przez systemy gęstych krat, sit i piaskowników. Urządzenia te zatrzymują największe cząstki stałe i chronią pompy przed mechanicznym uszkodzeniem. Następnie osadniki wychwytują łatwo opadającą zawiesinę pod wpływem grawitacji. Kiedy fizyczna separacja nie przynosi wystarczających rezultatów, do gry wchodzą zjawiska fizykochemiczne. Do cieczy dodaje się odpowiednie reagenty wywołujące koagulację, flokulację oraz proces neutralizacji odczynu. Zanieczyszczenia zbijają się wtedy w większe kłaczki. Później są one wynoszone na powierzchnię za pomocą flotacji ciśnieniowej DAF, gdzie zgarnia się je w formie zagęszczonego osadu. W najbardziej wymagających instalacjach dodaje się też wstępny etap biologiczny. Pozwala on na zredukowanie części materii organicznej przy użyciu wyselekcjonowanych szczepów tlenowych.

Wymagania odbiorców sieciowych i konsekwencje zaniedbań

Każdy zakład zrzucający ścieki do zewnętrznej infrastruktury musi bezwzględnie stosować się do restrykcyjnych warunków. Określa je umowa z przedsiębiorstwem wodno-kanalizacyjnym oraz indywidualne pozwolenie wodnoprawne. Prawo precyzyjnie reguluje maksymalne dopuszczalne stężenia poszczególnych substancji w punkcie zrzutu. Standardowo zakłada się, że zawiesina ogólna nie może przekraczać 500 mg/l. Równocześnie wskaźnik chemicznego zapotrzebowania na tlen (ChZT) musi mieścić się w granicy 1500 mg/l. Podobnie traktuje się biochemiczne zapotrzebowanie na tlen (BZT), które zazwyczaj ustala się na poziomie poniżej 800 mg/l. Przedsiębiorstwo zrzucające medium musi także rygorystycznie pilnować odczynu pH w przedziale od 6,5 do 9,5. Należy także utrzymywać temperaturę cieczy poniżej 35°C. Zapobiega to negatywnemu wpływowi na mikroorganizmy pracujące w końcowej oczyszczalni komunalnej.

Brak dopasowanej instalacji na terenie fabryki niezwykle szybko mści się na całej infrastrukturze przesyłowej. Zbyt lepkie lub nasycone twardymi osadami medium zatrzymuje się na ścianach rur. Doprowadza to do drastycznego zwężenia światła i zapychania się podziemnych przewodów kanalizacyjnych. Wahania składu chemicznego i nagłe zrzuty substancji ropopochodnych potrafią całkowicie zablokować pracę pompowni strefowych. Inżynierowie firmy Ekoservispol z Nowego Targu często spotykają się z sytuacjami, w których brak wstępnej separacji generuje u klientów gigantyczne koszty eksploatacyjne. Zmusza to nierzadko zakłady do wstrzymania kluczowych linii produkcyjnych. Prawidłowy dobór separatorów i układów flotacji pozwala uniknąć niebezpiecznych zatorów tłuszczowych i ustabilizować grawitacyjny przepływ. Zdejmuje to z barków przedsiębiorcy ryzyko kosztownych roszczeń ze strony operatora sieci.

Ostateczny układ technologiczny służący do redukcji zanieczyszczeń poprodukcyjnych nigdy nie jest rozwiązaniem gotowym z półki. Jego architektura zależy w pełni od specyfiki profilu produkcyjnego danej firmy oraz dobowych wahań w przepływach cieczy. Wybór odpowiednich metod mechanicznych, fizykochemicznych czy biologicznych musi opierać się na dokładnej laboratoryjnej analizie próbek. Tylko wtedy zmontowany system będzie pracował stabilnie i zapobiegnie paraliżowi zarówno sieci zakładowej, jak i zewnętrznej miejskiej infrastruktury odbiorczej. Właściwe wdrożenie procedur chroni portfel inwestora i gwarantuje stabilność pracy zakładu na lata.